Translate

środa, 31 lipca 2013

Jaki mamy cel?

Dzisiaj dopiero drugi i wcale niełatwy dzień. Poranny trening - luz. Dzisiaj wybrałam Skalpel Ewy Chodakowskiej. Po wczorajszym Turbo przyszedł czas na coś lżejszego. Motywacja do ćwiczeń jest...ale gorzej z jedzeniem! Cały dzień powstrzymywania się od podjadania, w szczególności dobroci w kinie i szybkiego jedzenia w McDonald's. Jestem z siebie dumna, gdyż dałam radę powstrzymać się od złego. Pięć lekkich posiłków w miarę równych odstępach czasu. Nie stosuję żadnych diet-cudów - wszystko jest dla ludzi tylko w odpowiednich ilościach, trzeba o tym pamiętać. 
Mój cel w odchudzaniu? Na pewno nie skóra osadzona na samych kościach. Od mojej 'metamorfozy' oczekuję dobrego samopoczucia, zdrowego ciała - w końcu w zdrowym ciele zdrowy duch! Będę obserwować swoją wagę, pamiętając co się dzieję, kiedy rozpoczyna się ćwiczenia, mam na myśli przyrost tkanki mięśniowej oraz będę mierzyć poszczególne partie swojego ciała. Czekam z niecierpliwością, aż uśmiech, spowodowany efektami, znów pojawi się na mojej twarzy! 

PS. Co do uśmiechu, to mam zamiar przeprowadzić pewien eksperyment, ale o jego wynikach powiadomię Was za dwa tygodnie. 

UŚMIECH! ;-D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz